Jak mrozić świeże zioła, aby zachowały kolor i aromat przez całą zimę?

Świeże zioła potrafią zrobić z prostego obiadu coś naprawdę pysznego. Garść natki, odrobina kopru, kilka listków bazylii czy gałązka tymianku i nagle zwykła zupa albo pieczone warzywa nabierają charakteru. Problem pojawia się jesienią i zimą, kiedy ogród pustoszeje, a w sklepie często trafiamy na zioła drogie, wiotkie i mało pachnące. Na szczęście jest na to bardzo praktyczny sposób. Mrożenie świeżych ziół pozwala zachować sporo aromatu, a przy dobrze wykonanej pracy także ładny kolor i smak.

Dlaczego warto zamrażać zioła zamiast je suszyć?

Nie każde zioło lubi suszenie. Wiele osób przekonało się o tym po otwarciu słoiczka z domową bazylą albo koperkiem, które po miesiącu pachniały już dość skromnie. Suszenie zabiera wodę, ale razem z nią uciekają też olejki eteryczne. To właśnie one odpowiadają za intensywny zapach i smak. Przy zamrażaniu ziół część tych związków zostaje lepiej zachowana. Liście nie stają się wprawdzie identyczne jak świeże, ale po wrzuceniu do potrawy nadal dają bardzo przyjemny efekt.

W polskiej kuchni szczególnie dobrze sprawdza się to przy ziołach używanych do zup, sosów, farszów i dań jednogarnkowych. Natka pietruszki, koperek, szczypiorek czy lubczyk po zamrożeniu są o wiele bardziej użyteczne niż wysuszona wersja. Dodatkowy plus jest prosty do docenienia: nic się nie marnuje. Jeśli w sezonie kupisz lub zbierzesz większą ilość ziół z bazarku, działki albo własnej doniczki, możesz je od razu zabezpieczyć na później. To oszczędza pieniądze, czas i nerwy. A przy okazji daje sporą satysfakcję, bo zimą wystarczy otworzyć pojemnik, by w kuchni znów pojawił się zapach lata.

Jak przygotować zioła do mrożenia?

Zanim zioła trafią do zamrażarki, trzeba je dobrze przygotować. I tu naprawdę nie warto iść na skróty. Jeśli zostawisz na liściach ziemię, resztki piasku albo za dużo wilgoci, po rozmrożeniu jakość będzie słabsza. Najpierw więc zioła należy przejrzeć, odrzucić żółte, zwiędłe lub uszkodzone fragmenty, a potem delikatnie opłukać w chłodnej wodzie. Nie trzeba ich moczyć długo, bo chłoną wodę jak gąbka. Wystarczy krótki kontakt z wodą i porządne osuszenie.

Najlepiej rozłożyć zioła na czystej ściereczce albo papierowym ręczniku i pozwolić im spokojnie obcieknąć. Można też użyć wirówki do sałaty, jeśli ma się ją pod ręką. To naprawdę przyspiesza pracę. Zioła powinny być suche na powierzchni, bo nadmiar wody powoduje tworzenie się dużych kryształków lodu. A to już prosta droga do gorszej struktury i bledszej barwy. Jeśli zastanawiasz się, czy siekać zioła przed zamrożeniem, odpowiedź brzmi: to zależy od tego, jak zamierzasz ich używać. Do zup i sosów warto je drobno posiekać. Do dekoracji albo późniejszego porcjowania można zostawić całe listki lub gałązki.

Kiedy zbierać zioła, aby miały najlepszy smak?

Najlepszy moment na zbiór ziół to poranek, po obeschnięciu rosy, ale zanim słońce zacznie mocno grzać. Wtedy rośliny mają najwięcej aromatu. Jeśli ścinasz zioła z własnego ogródka, wybieraj zdrowe, intensywnie zielone części. Zbyt stare liście bywają twardsze i mniej pachną. Warto też zbierać je przed kwitnieniem, bo po wypuszczeniu kwiatów część roślin zmienia smak i robi się mniej delikatna. To szczególnie widać przy bazylii, mięcie czy oregano.

Najlepsze sposoby na zamrażanie świeżych ziół

Nie ma jednej metody dla wszystkiego. Mrożenie ziół w kostkach lodu, w woreczkach albo w małych pojemnikach daje różne efekty i sprawdza się w innych sytuacjach. Jeśli chcesz szybko i wygodnie korzystać z zapasów, dobrze jest dopasować sposób do rodzaju zioła i tego, jak później używasz go w kuchni.

Mrożenie w woreczkach strunowych

To najprostsza metoda. Zioła trzeba po osuszeniu umieścić w małym woreczku strunowym, wypchnąć jak najwięcej powietrza i spłaszczyć zawartość. Dzięki temu szybciej zamarzają i zajmują mniej miejsca. Taki sposób świetnie działa przy koperku, natce pietruszki i szczypiorku. Po rozmrożeniu zawartość można łatwo odłamać lub odmierzyć porcję na oko.

Mrożenie w pojemnikach

Pojemniki są dobre wtedy, gdy chcesz zabezpieczyć większą ilość ziół bez zgniatania. Sprawdzają się przy mieszankach, np. natka z koperkiem albo zioła do rosołu. Trzeba tylko pamiętać, żeby pojemnik nie był zbyt duży. W pustej przestrzeni gromadzi się powietrze, a to pogarsza aromat. Lepiej użyć kilku mniejszych opakowań niż jednego wielkiego.

Mrożenie w kostkach lodu z wodą lub oliwą

To jedna z najwygodniejszych metod, szczególnie dla osób, które gotują często i lubią mieć wszystko pod ręką. Posiekane zioła wkłada się do foremki na lód, zalewa wodą albo oliwą i zamraża. Potem wystarczy wrzucić jedną kostkę do zupy, sosu czy duszonych warzyw. Kostki ziołowe są bardzo praktyczne, bo ułatwiają porcjowanie i nie trzeba niczego rozmrażać wcześniej. Woda sprawdza się do zup i bulionów, a oliwa do dań śródziemnomorskich, pieczonych warzyw i mięs.

Mrożenie w porcjach do gotowania

Jeśli wiesz, że używasz ziół regularnie w podobnych ilościach, warto od razu robić małe porcje. Na przykład tyle, ile zwykle trafia do jednego garnka zupy albo jednego sosu. To bardzo wygodne i ogranicza sytuacje, w których sięgasz po cały woreczek, a potem znowu wkładasz go do zamrażarki. Takie częste wyjmowanie i wkładanie nie służy jakości.

Jak zachować kolor i aromat po zamrożeniu?

Tu liczy się kilka prostych zasad, które robią ogromną różnicę. Po pierwsze, zioła muszą być naprawdę dobrze osuszone przed zamrożeniem. Nadmiar wody to wróg koloru i struktury. Po drugie, warto działać szybko. Im krócej zioła leżą na blacie, tym mniej tracą. Po trzecie, trzeba ograniczyć kontakt z powietrzem. Właśnie dlatego najlepiej sprawdzają się szczelne opakowania i małe porcje.

Niektóre zioła, na przykład bazylia, po zamrożeniu mogą lekko ściemnieć. To normalne. Jeśli jednak wrzucisz je od razu do gorącej potrawy, smak nadal będzie bardzo dobry. Ciekawy patent dotyczy bazylii: można ją krótko sparzyć, a potem szybko schłodzić i zamrozić. Dzięki temu bywa bardziej zielona niż przy zwykłym zamrożeniu surowych liści. Warto też pamiętać, że szybkie zamrażanie w domowej zamrażarce działa lepiej niż zostawianie ziół w dużej bryle. Im szybciej produkt zamarza, tym mniej cierpi jego struktura.

Czy wszystkie zioła trzeba blanszować?

Nie. Większość ziół nie wymaga blanszowania. Natka pietruszki, koper, mięta, szczypiorek, kolendra czy lubczyk radzą sobie bez tego zabiegu. Blanszowanie bywa pomocne przy bazylii, bo ogranicza ciemnienie liści. W praktyce jednak wszystko zależy od tego, do czego później użyjesz zioła. Jeśli ma trafić do gorącej zupy albo sosu, lekki spadek intensywności koloru nie jest wielkim problemem. Ważniejsze jest to, by zachować smak i aromat.

Jak przechowywać mrożone zioła, żeby nie traciły jakości?

Po zamrożeniu zioła też potrzebują odrobiny uwagi. Najlepiej trzymać je w tylnej części zamrażarki, gdzie temperatura jest stabilniejsza. Nie warto wrzucać ich do drzwi, bo tam częściej dochodzi do wahań temperatury. Opakowania trzeba opisać. Naprawdę, to oszczędza sporo czasu. Po kilku tygodniach wszystkie woreczki wyglądają podobnie, a podpisanie ich datą i nazwą zioła ułatwia życie.

Mrożone zioła najlepiej zużyć w ciągu kilku miesięcy. Da się je trzymać dłużej, ale z czasem aromat słabnie. W praktyce najlepszy efekt dają zapasy z poprzedniego sezonu, zużyte do późnej zimy albo wczesnej wiosny. Ważne jest też to, by nie wyjmować ich bez potrzeby. Każde otwarcie zamrażarki wprowadza wilgoć i ciepło. Dobrze jest więc porcjować zioła tak, by za jednym razem sięgać po tyle, ile naprawdę trzeba.

Jakie zioła mrozić w pierwszej kolejności?

Nie wszystkie zioła reagują na zamrażanie tak samo, ale kilka gatunków szczególnie dobrze znosi ten proces. Natka pietruszki po zamrożeniu zachowuje bardzo dużo smaku i jest wręcz stworzona do zimowych zapasów. Koperek sprawdza się znakomicie w zupach, sosach i ziemniakach. Szczypiorek również dobrze znosi niską temperaturę, choć po rozmrożeniu bywa miększy. Mięta nadaje się do napojów, deserów i herbaty. Kolendra jest trochę bardziej delikatna, ale też warto ją mrozić, jeśli lubisz jej charakterystyczny aromat.

Z kolei rozmaryn, tymianek i oregano można mrozić, choć wiele osób woli je suszyć. Ich twardsze liście i gałązki dobrze zachowują się w zamrażarce, zwłaszcza jeśli trafiają do dań pieczonych, duszonych lub zapiekanych. Warto pamiętać, że zioła o mocnym aromacie często wystarczy zamrozić w całości, bez siekania. Dzięki temu zachowują więcej charakteru i łatwiej je później odmierzyć.

Błędy, które psują efekt

Najczęstsze potknięcia są banalne, ale skutecznie obniżają jakość. To na przykład:

  • zamrażanie mokrych ziół,
  • używanie zbyt dużych pojemników,
  • brak opisu na opakowaniu,
  • zbyt długie trzymanie w zamrażarce,
  • mrożenie zwiędłych lub pożółkłych listków.

Warto też unikać mieszania ziół o bardzo różnym aromacie w jednym woreczku, jeśli planujesz używać ich osobno. Inaczej wszystko zacznie pachnieć podobnie, a to nie zawsze jest pożądane.

Jak wykorzystać mrożone zioła zimą?

Zimą zapasy ziół są jak mały kuchenny skarb. Można je wrzucać prosto do garnka, bez rozmrażania. Do zup świetnie nadają się natka pietruszki, koper i lubczyk. Do sosów pasują bazylia, oregano i tymianek. Do pieczonych warzyw dobrze sprawdza się rozmaryn. W daniach z rybą koperek robi świetną robotę. W mięsnym sosie lub gulaszu jedna kostka ziołowa potrafi odmienić całą potrawę.

Bardzo dobrym pomysłem jest też przygotowanie masła ziołowego albo pesto z użyciem mrożonych zapasów. Wystarczy dodać trochę czosnku, oliwy, sera lub masła i gotowe. Można również robić aromatyczne kostki do rosołu albo warzywne mieszanki na patelnię. To oszczędza czas w tygodniu, gdy człowiek wraca zmęczony i nie ma ochoty na długie gotowanie. Dzięki dobrze zamrożonym ziołom kuchnia zimą nie robi się smutna i jałowa.

Autor

Porady-kuchenne.pl